wtorek, 10 kwietnia 2012

7.Rozstrzygnięcie

Tom patrzył na Czarnego, który jakby nigdy nic podszedł do okna i usiadł na parapecie otwierając jakąś książkę. W uszach standardowo miał słuchawki, a w ręce jabłko. Zachowywał się, jakby w pokoju nie było nikogo innego. Cóż... Trzeba jakoś to zmienić.

Nie namyślając się długo chwycił z podłogi swojego buta i cisnął nim w chłopaka. Chciał trafić w ramię, jednak mu nie wyszło i Bill oberwał w twarz. But był ciężki i uderzenie musiało mocno zaboleć.

Czarny odwrócił od niego głowę pocierając bolące miejsce i skulił się lekko. Kaulitz patrzył na niego z satysfakcją. Zabolało? Hmm, niedługo zaboli o wiele mocniej.

-Mogę rzucić czymś cięższym jeśli to ci nie wystarcza- powiedział spokojnie.

Bill nawet na niego nie spojrzał. Wbił wzrok w książkę i uparcie się w nią patrzył. Dredziarz obserwował go z irytacją. Uparty pedał. Chyba trzeba będzie sięgnąć po bardziej radykalne środki. Musi go jakoś zdenerwować, żeby się wydarł na niego albo coś w tym stylu. Musi być jakiś sposób, żeby go sprowokować.

Tom chwycił w rękę drugiego buta i cisnął nim jeszcze mocniej niż poprzednio. Być może zachowywał się jak dziecko, ale miał to gdzieś. Chciał wygrać zakład, nie przegra z kimś takim.

Bill tym razem dostał w ramię. Spojrzał na niego jakoś tak dziwnie, po czym zszedł z parapetu i skierował się w stronę drzwi. Zanim wyszedł, pokazał Dredziarzowi fuck'a. Kaulitz westchnął tylko. Znowu zwiał. Mógł wziąć to pod uwagę, kiedy się z nim zakładał.

Zirytowany chwycił za gitarę i zaczął na niej grać. Musiał się jakoś uspokoić.

Grał tak chyba z godzinę, po czym wkurzony poszedł do G&G. Chłopacy grali w statki. Geo miał pretensje do Gusa, że oszukuje.

Tom stał w drzwiach nie wiedząc, czy wejść, czy może lepiej im nie przeszkadzać. Ku swojemu zdumieniu dostrzegł Czarnego siedzącego na parapecie. Słuchał muzyki i czytał jakąś książkę. Czy on nie potrafi robić nic innego, tylko czytać te popieprzone książki? Przecież tam nie ma nic ciekawego!

-Tom! To prawda, że on oszukuje, powiedz mu!-krzyknął naburmuszony Geo.

-Wcale nie oszukiwałem!-wkurzył się Gus.

-Oszukiwałeś! To niemożliwe, żebyś zestrzelił mi trzy jednomasztowce pod rząd! Nie wiem, jak to zrobiłeś, ale lepiej się przyznaj!

-Tom, powiedz mu, że nie oszukiwałem! Jak niby miałbym to zrobić? Siedzę po drugiej stronie pokoju!

-Nie kłam!

-Ale ja naprawdę tutaj siedzę!

-Wiesz, o czym mówię! Oszukiwista, oszukiwista!

-Cicho siedź!

-Nie umiesz grać, oszukiwista, oszukiwista! Gus oszukuje!-wyśpiewał Geo.

-Zamknij się! To Bill jest tutaj od śpiewania! Brzmisz jak zarzynane prosię!

-Nie denerwuj mnie, bo się doigrasz!

-Nie umiesz przegrywać!

-Nie gram z oszustami!

Zapadła cisza. Gus siedział na swoim łóżku, a Geo na swoim. Patrzyli na siebie naburmuszeni. Czarny nic sobie z tego nie robił, siedział spokojnie i sobie czytał, jakby w pokoju nie działo się nic niezwykłego.

Cóż... Dla nich to już chyba była normalka. Tom zdał sobie sprawę, że zaczyna mu odbijać, bo zaczął się zastanawiać, czy Gus faktycznie nie oszukuje. Zirytowany pomyślał, że ta szkoła ma na niego zdecydowanie zły wpływ. Zamiast go czegoś nauczyć i pomóc mu, tylko uszkodzi mu mózg!

Usiadł na łóżku obok Geo.

-Powiedzieć ci coś fajnego?-odezwał się do kuzyna.

Chłopak kiwnął tylko lekko głową. Kaulitz z uśmiechem nachylił się do ucha Geo i wyszeptał kilka słów. Chłopak zrobił wielkie oczy, spojrzał na swojego współlokatora, po czym wybuchnął niepohamowanym śmiechem.

-Hej! Ja też chcę wiedzieć!-rzucił Gus.

-Tommy kazał m-mi wy-yobraz-ić sobie c-c-cie-eebie w-sukienc-e-wydukał zwijając się ze śmiechu na łóżku.

-Już nie żyjesz!-warknął Gus.

Podbiegł do Dredziarza i zaczął go okładać poduszką z łóżka Geo. Tom śmiał się jak wariat widząc furię w oczach kolegi. Tak, Gus i Geo to naprawdę zabawni kolesie.

Kiedy G&G już się pogodzili, postanowili zagrać w państwa-miasta. Siedzieli i grali do wieczora. Przez tych kilka godzin Tom na wszelkie możliwe sposoby próbował jakoś sprowokować Billa do odezwania się. Cały czas do niego gadał, podpuszczał, prowokował chłopaków do wtrącania się do ich kłótni- czy też raczej jego chorego monologu-, szturchał go i popychał, kiedy G&G nie patrzyli... Wylał na jego ulubioną bluzkę sok, chlusnął mu wodą w twarz i zepsuł makijaż, ciągnął za włosy... Nawet poszedł za nim do łazienki i próbował go tam po prostu zgwałcić. Na próżno. Czarny w ogóle nie reagował, nie wydawał z siebie nawet najcichszego dźwięku. Odzywał się do G&G, ale do niego nie. Tom miał wrażenie, że ze złości wyjdzie z siebie i stanie obok.

Nie udało mu się jeszcze znaleźć żadnej panienki, a może niezbyt dokładnie szukał? Tak czy siak, jak na razie żył w przymusowym celibacie i nie bardzo mu to było na rękę. Całe szczęście, że Czarny niedługo da mu dupy. Tylko jak go zmusić do odezwania się?

Wieczorem Tom i Bill poszli na stołówkę w celu przygotowania kolacji. Sami posilili się w kuchni, więc nie zostawali z chłopakami w stołówce. Bill standardowo milczał doprowadzając Toma do szewskiej pasji. Gdy tylko przekroczyli próg pokoju i zatrzasnęły się za nimi drzwi, Dredziarz złapał go za rękę i ignorując to, że Czarny próbuje się wyrwać, przyssał mu się do ust. Objął go w pasie i podstawił haka tak, żeby Bill się przewrócił. Upadli na podłogę. Kaulitz przygniótł swoim ciałem współlokatora i brutalnie wepchnął mu język do ust. Czarny próbował go wypchnąć, ale Dredziarz specjalnie tak go chwycił, żeby nie miał takiej możliwości. Nie zważając na protesty pedała, bo przecież zdanie takich ludzi się nie liczy, przytrzymał mu nieruchomo głowę, żeby się nie wyrywał, i jeszcze bardziej pogłębił pocałunek.

Zapamiętasz to na zawsze, myślał okrutnie całując go coraz łapczywiej. Zapamiętasz...

Czarnemu nagle udało się go odepchnąć od siebie i pospiesznie wstał z podłogi. Jego usta były obrzmiałe od pocałunków, twarz cała czerwona, a oddech płytki. Patrzył na niego z mordem w oczach. O, nie, Billy. Tak nie będziemy się bawić.

-No, dalej! Powiedz coś! Krzycz!-podjudzał Tom patrząc na Cauletza.

Chłopak tylko odetchnął głębiej, po czym pokręcił głową i odwrócił się plecami do Toma. Kaulitz zazgrzytał zębami ze złości. Miał ochotę wyć. Nikt jeszcze nie działał mu na nerwy w takim stopniu, jak ten tutaj.

Nie przeżyje tego roku z tym kolesiem w jednym pokoju.

Nadal nabuzowany poszedł wziąć prysznic, po czym od razu położył się spać.

***

Usłyszał krzyk. Zdumiony zerwał się do pozycji siedzącej i rozejrzał się nieprzytomnie po pokoju.

Ledwie zdążył pomyśleć, że to był sen, kiedy krzyk nagle się powtórzył.

Omal się nie przewracając podbiegł do Czarnego. To on przeraźliwie krzyczał ściskając w rękach kołdrę. Kaulitz przewrócił oczami i otwartą ręką uderzył go w twarz.

Bill zerwał się do siadu ciężko oddychając. Wpatrywał się przed siebie przez chwilę pustym wzrokiem, po czym ułożył się z powrotem na łóżku. Nie podziękował Dredziarzowi, co ten skomentował tylko zwykłym prychnięciem.

Wrócił do swojego łóżka i spróbował ponownie zasnąć. Zastanawiał się, co śniło się temu porąbanemu pedałowi.

***

Tom siedział w pokoju i patrzył wkurzony na Czarnego. W ogóle nie miał pojęcia, która jest godzina, ani co się dzieje. Nie czuł się zbyt dobrze, bolała go głowa i brzuch. Zwolnił się z dwóch ostatnich lekcji i przeleżał je w łóżku skulony. Pieprzone organy! Że ten muszą boleć w najmniej odpowiednich momentach!

Gdy Bill wszedł do pokoju i jak zwykle bez słowa podążył do biurka z książkami, Tom tylko prychnął cicho. Zdziwił się jednak, gdy chłopak do niego podszedł. Pokazał mu wyświetlacz swojego telefonu.

Tom poczuł, jak zimne dreszcze przechodzą przez całe jego ciało. Zbladł.

16.05.

Przegrał zakład.

Przełknął głośno ślinę i spojrzał niepewnie na Cauletza. Ten tylko uśmiechnął się milutko, ale jego wzrok pozostał zimny.

-Po kolacji muszę jeszcze na chwilę iść do biblioteki. Kiedy wrócę, chcę cię zastać u siebie w łóżku. W samych bokserkach. Nie lubię się zbyt długo dobierać do czyjejś dupy-powiedział spokojnie, po czym najzwyczajniej w świecie go zignorował.

Zresztą... Tom po raz pierwszy był z tego zadowolony. Chciał po prostu zniknąć, nie ważne, jak.

Dzisiejszy dzień na pewno zapamięta do końca życia.

Zostanie zabawką innego chłopaka.

Na samą myśl o tym jego żołądek skręcał się na wszystkie strony i narastało w nim jakieś chore podniecenie, czuł podnoszącą się adrenalinę. Nie były to jednak pozytywne uczucia.

1 komentarz:

  1. Moje życie legło w druzach [*] - R.I.P.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)